niedziela, 22 lutego 2015

Fakt komiksowy

- Dlaczego o mnie nie piszą w ten sposób? - wściekły Wasyl rzucił na stół komiks z wizerunkiem Duszesy na pierwszej stronie. - Baba robi defenestracje w Akademii, a ci to pokazują tak, jakby rozdawała nagrody!

- Ta defenestracja ma coś wspólnego z kastracją? - zainteresował się książę Igor. Wiedział, że na rozpoczęcie kolacji na razie nie ma co liczyć.

- To twoje zastępcze wykształcenie mnie kiedyś wykończy - król trochę się uspokoił. Na znanym gruncie czuł się pewniej. - Nie, nie ma. Chodziło mi o to, że Duszesa każe ludzi przez okna wyrzucać. Słownik sobie kup i sprawdzaj słowa, których nie rozumiesz.

Król wprawdzie sam nie był pewien, czy właściwie użył wyrażenia, które zostało mu w pamięci po jakiejś zagranicznej wyprawie, ale wiedział, że książę na pewno tego nie wie. A słownik wyrazów obcych miał w sypialni.

- „Chciałabym, żebyśmy trzymali się faktów - tłumaczy Jaśnie Wielmożna Duszesa” - przeczytał Igor. - „Nikt nikogo przez okno nie wyrzuca. Sami skaczą.”

Popatrzył niepewnie na ojca.

- A może to jest prawda? Może rzeczywiście sami skaczą?

- A pewnie, że sami. Też byś wyskoczył, gdyby ci się komnata paliła.

Wasyl zamyślił się na chwilę.

- Straż! Wezwać mi tu zespół wizerunkowy! Natychmiast!

* * *

- Człowiek głodny rozumuje jednokierunkowo - Wasyl Niezłomny słynął z niekonwencjonalnego rozpoczynania zebrań. - Niech podadzą kolację. Na pięć osób.

Książę Igor aż pokraśniał z zadowolenia. Obiad mu uciekł na pole sąsiada, a ponieważ w perspektywie miał wieczorny posiłek w pałacu, upomnienie się o swojego kurczaka odłożył na później. Ale w efekcie zaczynało mu już burczeć w brzuchu.

- Wytłumaczcie mi to - król wskazał na leżące na stoliku komiksy. - Jak takie coś jest możliwe?

- Żadne oficjalne skargi do mnie nie wpłynęły - Prezydent poczuł się wywołany do tablicy. - A na podstawie plotek nie będę przecież interweniował...

- A kto mówi o interweniowaniu? - zdziwił się Wasyl. - Sam bym chętnie pozrzucał z murów tych, których nie lubię. Nie tylko Pomarańczowych, paru Niebieskich też by pofrunęło do fosy. Tylko nie wiem, jak zrobić, żeby kronikarze przedstawili to jako godne i sprawiedliwe. A po nauki do Duszesy nie pójdę, bo byłoby to zaniżanie powagi majestatu.

- Nie będzie takiej potrzeby - Wielki Koniuszy był w swoim żywiole. - Robiłem notatki, kiedy Duszesa doradzała nam w sprawie wykształcenia księcia Igora. To jest ten przypadek prawdy czwartego stopnia.

Pierwszy Wojewoda zgrzytnął zębami. Też miał notatki. A Koniuszy wyprzedził go z najłatwiejszą częścią.

- To każdy z nas wie - z trudem uniknął zwrotu „każdy głupi”, bardzo ryzykownego w tym towarzystwie. - Jak jesteś taki mądry, to powiedz, jak tę wiedzę zastosować w praktyce.

- A powiem - Koniuszy utrzymywał się w królewskiej świcie już ponad dziesięć lat i był przygotowany na takie chwyty. - Trzeba wprowadzić politykę faktów komiksowych. Akurat jest okazja. Sąsiednie królestwo skraca linię dyliżansu, którą wydłużyło przed ostatnią elekcją. Na pewno pamiętacie, bo lud się mocno awanturował. Teraz muszą ją skrócić, bo most naprawiają. Ale my przedstawimy to jako efekt upartych nacisków Wasyla Niezłomnego. I lud będzie mu wdzięczny, a na dodatek przydomek się utrwali.

Król popatrzył z uznaniem na Wielkiego Koniuszego.

- Nieźle. Ale to tylko jeden przypadkowy przypadek, a trzeba tego więcej.

- Będzie więcej - Koniuszy rósł w oczach. - Trzeba tylko myśleć kompleksowo. Możemy na przykład obniżyć opłaty za wywóz obornika i ogłosić, że to dzięki łaskawości Najjaśniejszego Pana. Odbijemy to sobie podwyżką daniny ogólnej, ale tym już nie będziemy się chwalić. I tak dalej, aż do kolejnej szczęśliwej elekcji.

- A na kampanię też masz jakiś pomysł? Przydałoby się jakieś mocne uderzenie...

- Ja mam - tym razem Wojewoda wykazał się refleksem. - Pół roku przed elekcją wrzucimy do głównej studni kilka zdechłych kotów i trzeba będzie zamknąć akwedukt. Wieśniacy wrócą do wiader i nosideł. A miesiąc przed elekcją studnię się oczyści i woda znów popłynie, co oczywiście będzie wyłączną zasługą Waszej Wysokości. Wdzięczność ludu będzie niezmierna.

Tym razem zęby zgrzytały w dwóch szczękach.

- Jest tylko jeden kłopot - kontynuował Pierwszy Wojewoda. - Naród coraz mniej chętnie ogląda komiksy...

- A to akurat nie jest żaden kłopot - Wasyl lubił czasem pokazać, kto w Gryflandii rządzi. - Rada Koronna uchwali, że oglądanie co najmniej jednego komiksu jest obowiązkowe pod karą chłosty. Nie po to płacimy z królewskiego skarbca za informowanie ludu o naszych osiągnięciach, żeby lud się nie dał informować. Smacznego. Polecam pasztet z zająca.

Wielmożom nie było trzeba dwa razy powtarzać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza